TL;DR: Kryzys sukcesji w polskich firmach wynika z braku porozumienia między pokoleniami. Aż 85% sukcesorów nie chce przejmować firm, co wymaga zmiany strategii zarządzania.
Efekt cieplarniany: Czy firmy drugiego pokolenia przetrwają poza lokalnym układem?
W wielu polskich miastach do 100 tysięcy mieszkańców, których gospodarka opiera się na firmach rodzinnych powstałych po 1989 roku, zbliża się moment próby – pierwsza w historii zmiana pokoleniowa. Część z tych przedsiębiorstw swój sukces zawdzięcza bliskim relacjom z samorządem i stałemu dostępowi do kontraktów publicznych. Rodzi to fundamentalne pytanie: czy ewentualna porażka sukcesorów, którzy przejmą stery w tych firmach, będzie wynikiem ich indywidualnych braków, czy też nieuniknioną konsekwencją dorastania w „cieplarnianych” warunkach, które nie przygotowały ich na starcie z twardym rynkiem?
Anatomiczny profil gospodarczy średniego miasta
Gospodarka typowego miasta średniej wielkości opiera się na małych i średnich przedsiębiorstwach (MŚP), z których wiele ma charakter rodzinny. Choć świadczy to o lokalnej zaradności, jest jednocześnie źródłem systemowej słabości. Kluczowym wyzwaniem, diagnozowanym w strategiach rozwoju, jest demografia, a konkretnie „palący problem” odpływu młodych, wykształconych ludzi do największych aglomeracji. Ten drenaż mózgów tworzy błędne koło: miasto traci kapitał ludzki, a jeśli lokalne firmy rodzinne okażą się niestabilne z powodu nieudanej sukcesji, stracą one kluczowe miejsca pracy, co tylko przyspieszy emigrację.
Kontrakt publiczny: Silnik rozwoju czy pułapka zależności?
Zamówienia publiczne, zlecane przez urzędy miast czy zarządy dróg, stanowią istotny motor lokalnej gospodarki. Dominują w nich kontrakty budowlane i usługowe, często o charakterze wieloletnim, co sprzyja budowaniu długotrwałych relacji między samorządem a wykonawcami.
Problem pojawia się, gdy te relacje stają się zbyt bliskie. Zjawisko to, określane w naukach o administracji jako „partykularyzm”, polega na faworyzowaniu określonej grupy w dostępie do dóbr publicznych. Nawet jeśli odbywa się to w granicach prawa, podważa zasady równej konkurencji. Firmy, które swój model biznesowy opierają głównie na kontraktach publicznych, działają w innej logice niż te z otwartego rynku. Sukces zależy tu od znajomości procedur i relacji z urzędnikami, a nie od marketingu, innowacji i agresywnej sprzedaży.
Przedsiębiorstwo zoptymalizowane pod kątem tego pierwszego modelu wpada w „pułapkę zależności”. Odnosi sukcesy w swojej chronionej, lokalnej niszy, ale staje się kruche w obliczu zmian na rynku zewnętrznym lub w lokalnym krajobrazie politycznym. To właśnie istota „efektu cieplarnianego”.

Ogólnopolski kryzys sukcesyjny
Sytuacja w miastach średniej wielkości jest mikrokosmosem ogólnopolskiego zjawiska. Większość polskich firm rodzinnych powstała po transformacji, a ich założyciele zbliżają się do wieku emerytalnego. Statystyki są alarmujące: zaledwie 30% firm rodzinnych przeżywa transfer do drugiego pokolenia.
Badania wskazują na głęboki rozdźwięk w oczekiwaniach: 80% założycieli chce przekazać firmę dzieciom, ale aż 85% potencjalnych sukcesorów nie chce przejmować odpowiedzialności za jej zarządzanie. Ten konflikt woli pogłębia brak zaufania – 60% nestorów uważa, że ich dzieci nie mają wystarczających kompetencji. Ta nieufność prowadzi do odkładania momentu przekazania władzy, co hamuje rozwój zawodowy sukcesora i tworzy błędne koło.
Wina systemu, nie jednostki
W tym kontekście odpowiedź na pytanie „czy to wina tych dzieci?” staje się bardziej złożona. Nie jest to kwestia moralnej porażki, lecz przewidywalny skutek środowiska, w którym się rozwijali. Każdy racjonalny aktor adaptuje się do otoczenia. Jeśli w danym ekosystemie sukces jest powiązany z nieformalnymi układami, to właśnie takie umiejętności są rozwijane. Młodzi ludzie nie są motywowani do zdobywania kompetencji potrzebnych na otwartym rynku, ponieważ w ich otoczeniu nie są one premiowane. Odpowiedzialność spoczywa nie na jednostce, lecz na ekosystemie, który ją ukształtował.
Konsekwencje dla miasta są poważne: erozja bazy podatkowej, zahamowanie innowacji przez bariery wejścia dla nowych firm, szkody wizerunkowe i przyspieszenie „wydrążenia” demograficznego.
Plan dla odpornej gospodarki lokalnej
Przejście od diagnozy do rozwiązań wymaga działań na dwóch frontach.
Dla instytucji publicznych: Kluczem jest budowa infrastruktury zaufania i konkurencji. Samorządy powinny dążyć do radykalnej transparentności, tworząc publiczne, interaktywne panele online, które śledzą wszystkie oferty i kryteria oceny w przetargach. Warto również rozważyć powołanie niezależnych, lokalnych komisji ds. integralności gospodarczej, które monitorowałyby rynek pod kątem niezdrowej koncentracji i stanowiły kanał dla sygnalistów.
Dla rodzin biznesowych: Konieczna jest profesjonalizacja i świadome kształtowanie sukcesora. Firmy powinny przyjąć formalne zasady ładu korporacyjnego, np. w formie „Konstytucji Firmy Rodzinnej”. Kluczowa jest jednak „szczepionka” na efekt cieplarniany: wymóg, aby każdy potencjalny sukcesor, zanim obejmie stanowisko kierownicze, przepracował 3-5 lat w innej firmie, w innym mieście. Taka „zewnętrzna próba” pozwala zdobyć bezcenne doświadczenie rynkowe, zbudować niezależną pewność siebie i poznać inne kultury organizacyjne.
Kultywowanie dynamizmu zamiast zależności
Długoterminowy dobrobyt miast średniej wielkości zależy od proaktywnego kształtowania ekosystemu, który ceni merytokrację i prawdziwą konkurencję. Wyzwanie nie polega na przypisywaniu winy jednostkom, lecz na zneutralizowaniu ryzyka systemowego. Poprzez świadome reformy instytucjonalne i strategiczną dalekowzroczność wewnątrz rodzin biznesowych, „efekt cieplarniany” może zostać zniwelowany, pozwalając na budowę odpornych, wielopokoleniowych przedsiębiorstw, które będą trwałą kotwicą dla lokalnej gospodarki.

Jeśli musisz przejąć biznes po rodzicach to jest to odpowiedni moment abyśmy porozmawiali.
Pomogę Ci przygotować się do stabilnego rozwoju Twojego biznesu. Zapraszam 🙂
FAQ – Sukcesja w biznesie
Dlaczego dzieci nie chcą przejmować firm rodziców? Często wynika to z braku nowoczesnej wizji rozwoju firmy i obawy przed przytłaczającą odpowiedzialnością.
