2025-12-03

Sytuacja na rynku chipów AI to obecnie Gra o Tron w wersji krzemowej. Nvidia siedzi na żelaznym tronie, ale coraz więcej rodów chce ją stamtąd zrzucić. Czyli o technologii, wpływach, globalnej polityce i miejscu Polski w rozwoju technologicznym świata!

Koniecznie czytaj do końca! Obiecuję, że warto!

Wdałem się w dyskusję z Gemini na temat, który raczej nie jest popularny w mediach a prawdziwi bohaterowie rozwoju technologicznego świata są wśród nas.

Czy w ogóle NVIDIA ma konkurencję? Tak, i to coraz ostrzejszą, ale na razie „zieloni” (kolor firmowy Nvidii) wygrywają nie samą mocą obliczeniową, ale czymś, co w branży nazywa się „fosą” (moat).

Oto rozkład jazdy, żebyś wiedział, kto jest kim w tej piaskownicy:

1. Dlaczego Nvidia w ogóle tak „zapierdziela”?

Zanim przejdziemy do konkurencji, musisz zrozumieć, dlaczego układy H100 (tzw. Hopper) czy najnowsze Blackwell (B200) są tak rozchwytywane.

  • Nie chodzi tylko o chip: To nie jest tak, że Nvidia ma po prostu szybszy procesor. Oni sprzedają cały system. Ich chipy gadają ze sobą niesamowicie szybko dzięki technologii NVLink. Jak połączysz 10,000 kart, one działają jak jeden gigantyczny mózg. Konkurencja często się dławi przy takiej skali.
  • CUDA (Święty Graal): To oprogramowanie Nvidii. Programiści AI od ponad dekady piszą kod pod ten standard. Przejście na inną firmę to jak przesiadka z Windowsa na Linuxa bez interfejsu graficznego – da się, ale trzeba mieć łeb na karku i dużo czasu. To trzyma klientów przy Nvidii.

2. Kto chce zabić króla? (Konkurencja)

Możemy podzielić wrogów Nvidii na trzy obozy:

A. Odwieczny rywal: AMD (Czerwoni)

To jest jedyna firma, która robi procesory graficzne (GPU) mogące konkurować „mięśniami” z Nvidią.

  • Ich broń: Układ Instinct MI300X.
  • Czy jest dobry? Sprzętowo? Jest potworem. Ma więcej pamięci i szersze pasmo przesyłu danych niż flagowiec Nvidii (H100). W teorii jest potężniejszy.
  • Problem: Software. Ich odpowiednik CUDA (nazywa się ROCm) jest wciąż mniej dopracowany i bardziej „upierdliwy” w użyciu. Ale firmy kupują AMD, bo Nvidia jest potwornie droga i wiecznie niedostępna.

B. „Fałszywi Przyjaciele”: Google, Amazon, Microsoft, Meta

To najciekawsza grupa. To najwięksi klienci Nvidii, którzy wydają u nich miliardy, ale po cichu… budują własne układy. Mają dość płacenia „podatku od Nvidii” (marże Nvidii są kosmiczne).

  • Google: Ma swoje TPU (Tensor Processing Unit). Używają ich do trenowania swoich modeli (jak Gemini). Nie kupisz ich w sklepie, są tylko w chmurze Google.
  • Amazon (AWS): Ma układy Trainium i Inferentia. Są tańsze w wynajmie niż te od Nvidii.
  • Microsoft: Stworzył chip Maia.
  • Dlaczego to groźne? Bo ci giganci mogą w pewnym momencie powiedzieć: „Dzięki Nvidia, ale do 50% naszych zadań użyjemy własnych klocków, bo wychodzi nam 10x taniej”.

C. Snajperzy (Startupy): Groq, Cerebras

Oni nie walczą na ogólną moc, ale atakują konkretne słabości.

  • Groq: Ich chipy (LPU) nie służą do trenowania AI, ale do jej działania (wnioskowania). Są absurdalnie szybkie. Jak gadasz z chatbotem na ich chipie, odpowiedź pojawia się natychmiast, bez tego irytującego „pisania po literce”.
  • Cerebras: Zamiast wycinać małe procesory z wafla krzemowego, oni robią jeden gigantyczny procesor wielkości talerza. To pozwala uniknąć opóźnień w przesyłaniu danych między małymi chipami.

3. W jakim kierunku to idzie?

Wojna przenosi się teraz na dwa nowe fronty:

  1. Inference (Wnioskowanie) a nie Trening: Do tej pory liczyło się trenowanie modeli (budowanie mózgu) – tu Nvidia rządzi absolutnie. Teraz wchodzimy w fazę używania modeli (wnioskowanie). Tutaj nie trzeba aż tak potężnych maszyn, liczy się cena i energooszczędność. Tu Nvidia jest bardziej wrażliwa na ataki konkurencji.
  2. Walka o łącza (Interconnects): Giganci (AMD, Intel, Google, Microsoft) zawiązali sojusz UALink. Chcą stworzyć standard łączenia chipów, który nie jest własnością Nvidii. Chcą, żebyś mógł łączyć różne procesory różnych firm, a nie być zmuszonym do kupowania wszystkiego od „Zielonych”.

Podsumowanie – Kto wygrywa?

Nvidia wciąż ma około 80-90% rynku. Są jak Apple – masz drogi sprzęt, ale wszystko działa idealnie i ekosystem jest świetny.
Jednak największym zagrożeniem dla Nvidii nie jest AMD, ale Wielka Trójka Chmury (Google/Amazon/Microsoft). Jeśli oni skutecznie przerzucą się na własne chipy, Nvidia straci swoich najlepszych klientów.

Centra przetwarzania w kosmosie!

Nvidia nie buduje własnej stacji kosmicznej ani „laboratorium” w sensie fizycznego budynku zawieszonego na orbicie. To medialny skrót myślowy dotyczący współpracy Nvidii ze startupami (takimi jak Starcloud czy Lumen Orbit), które faktycznie wysyłają jej najpotężniejsze czipy w kosmos.

Oto fakty bez marketingu:

1. Co to za projekt? (Fakty vs Mity)

To nie jest „Laboratorium Nvidii”, ale Nvidia dostarcza „mózgi” do orbitalnych serwerowni.

  • Kluczowi gracze: Startup Starcloud (wspierany przez Nvidię) ogłosił plany umieszczenia klastrów z układami Nvidia H100 (to te najdroższe i najpotężniejsze) na orbicie.
  • Lumen Orbit: Inny startup z programu Nvidia Inception, który zebrał fundusze na budowę centrów danych w kosmosie.
  • Cel: Testowanie tzw. Space-Based Data Centers. Pierwsze testy zakładają wysłanie mniejszych satelitów, by sprawdzić, czy sprzęt w ogóle przetrwa promieniowanie kosmiczne.

2. Dlaczego oni to robią? (Logika biznesowa)

To nie jest fanaberia, tylko matematyka. Centra danych na Ziemi mają dwa gigantyczne problemy, które kosmos rozwiązuje „za darmo”:

  • Chłodzenie: Na Ziemi wydajemy fortunę i marnujemy wodę na chłodzenie serwerów. W kosmosie jest zimno (w cieniu) lub można łatwo oddać ciepło przez promieniowanie.
  • Energia: Na orbicie słońce świeci 24/7 (jeśli wybierzesz odpowiednią orbitę), bez nocy i chmur. Masz darmowy, nieskończony prąd z paneli solarnych.

3. Jak to wpłynie na konkurencję?

Jeśli to wypali, Nvidia zyskuje gigantyczną przewagę na dwóch polach:

  • Ucieczka do przodu: Podczas gdy konkurencja (AMD, Intel) walczy o wydajność „z wata” na Ziemi, Nvidia pozycjonuje się jako jedyny dostawca sprzętu, który jest Space-Grade (certyfikowany do działania w kosmosie).
  • Przetwarzanie danych „u źródła” (Edge Computing): Satelity szpiegowskie, pogodowe czy komunikacyjne generują petabajty danych. Obecnie muszą wysyłać te dane na Ziemię do obróbki (co trwa i zapycha łącza). Gdyby na orbicie latały H100 od Nvidii, satelita przetwarzałby zdjęcia na miejscu i wysyłał na Ziemię tylko gotowe wnioski (np. „tu stoją czołgi”). To rewolucja dla wojska i firm analitycznych.

4. Czy będzie oferta dla detalu (dla mnie i Ciebie)?

Absolutnie nie.

Nie kupisz „karty graficznej z kosmosu” do grania.

  • To usługa czysto B2B (dla firm) i B2G (dla rządów/wojska).
  • Dla zwykłego Kowalskiego wpływ będzie pośredni: dokładniejsze prognozy pogody (dzięki projektowi Earth-2, który jest cyfrowym bliźniakiem Ziemi symulowanym na tych układach) lub szybszy internet satelitarny, który inteligentniej zarządza ruchem.

Podsumowanie

Nvidia nie buduje Gwiazdy Śmierci. Nvidia robi to, co zawsze: sprzedaje łopaty (chipy) w trakcie gorączki złota, tylko tym razem kopalnia jest na orbicie. To ryzykowny ruch, ale jeśli centra danych w kosmosie staną się faktem, Nvidia będzie tam pierwsza, a konkurencja zostanie na Ziemi.

Ten materiał wideo pokazuje kulisy startupu Starcloud, który we współpracy z Nvidią realizuje ten szalony plan umieszczenia serwerów na orbicie.

Inside The Startup Launching AI Data Centers Into Space

Program internetowy Muska, czyli Starlink, to faktycznie fascynujący wątek w tej wojnie o chipy. I tak, masz nosa – Musk gra na kilka frontów jednocześnie, co sprawia, że jest dla Nvidii zarówno największym klientem, jak i zagrożeniem, które karmi jej konkurencję.


Oto jak wygląda sytuacja z Muskiem i jego „kosmicznym internetem” w kontekście walki z Nvidią:

1. Starlink to „kąsek” dla… AMD (Czerwonych)!

To jest informacja, o którą pytałeś, a która często umyka w mediach. Nvidia nie rządzi na orbicie w satelitach Starlink.

  • Fakty: W najnowszych satelitach Starlink Musk używa procesorów od głównego rywala Nvidii – AMD. Są to układy Versal AI Core.
  • Dlaczego AMD? Te układy to tzw. FPGA/SoC – są elastyczne. Można je przeprogramować już po wystrzeleniu satelity w kosmos (np. żeby zmienić sposób kodowania sygnału). Nvidia specjalizuje się w „ciężkich” obliczeniach AI, a AMD (dzięki przejęciu firmy Xilinx) jest królem właśnie takich elastycznych układów radiowo-telekomunikacyjnych.
  • Wniosek: Twój domysł jest trafny. Musk w programie Starlink nie daje zarobić Nvidii, lecz napędza jej największego konkurenta.

2. Musk jako „Frenemy” (Wróg i Przyjaciel)

Relacja Muska z Nvidią to klasyczna korporacyjna schizofrenia. Zobacz, jak on rozdaje karty:

  • Dla xAI (Grok): Musk jest klientem idealnym. Kupił 100 000 układów H100 od Nvidii do budowy superkomputera „Colossus” w Memphis. Tu Nvidia zarabia na nim miliardy.
  • Dla Tesli (Autonomiczna jazda): Musk jest konkurentem. Tesla zbudowała własny superczip Dojo (D1). Musk powiedział wprost: „Zbudowaliśmy Dojo, bo Nvidia nie mogła nam dać tyle chipów, ile chcieliśmy”. Docelowo Tesla chce trenować auta na własnym krzemie, a nie na Nvidii.
  • Dla Starlinka: Musk jest partnerem konkurencji (AMD i Samsunga – chodzą słuchy, że Samsung ma robić modemy do przyszłych wersji Starlinka łączących się bezpośrednio z komórkami).

3. Czy program internetowy (Starlink) zagrozi Nvidii?

Bezpośrednio nie, ale pośrednio – tak.

Starlink tworzy nową kategorię: Edge Computing w kosmosie.

Jeśli wizja Muska się spełni i satelity będą nie tylko „lustrami” odbijającymi internet, ale małymi serwerami przetwarzającymi dane (np. zdjęcia satelitarne, sterowanie ruchem dronów), to ten gigantyczny nowy rynek sprzętowy jest obecnie w rękach AMD, a nie Nvidii.

Podsumowując: Musk nie jest lojalny wobec żadnego dostawcy.

  • Tam, gdzie musi mieć najmocniejsze AI (Grok) – płaci Nvidii.
  • Tam, gdzie liczy się elastyczność w kosmosie (Starlink) – płaci AMD.
  • Tam, gdzie może zaoszczędzić i zrobić coś „pod siebie” (Tesla) – buduje własne układy.

Dla Nvidii Musk jest „złotym wielorybem”, który jednak po cichu hoduje w swoim ogródku rekina.

Oczywiście, że tak. Chiny to w tej chwili największa „czarna dziura” dla Nvidii – rynek, który z jednej strony chce kupować wszystko, a z drugiej desperacko próbuje się uniezależnić (również z przymusu, przez sankcje USA).


Sytuacja z Chinami jest inna niż z firmami z USA (AMD, Intel), bo tam walka toczy się nie tylko o technologię, ale o politykę i przetrwanie.

Oto kto w Chinach pręży muskuły i czy faktycznie mają czym straszyć:

1. Waga Ciężka: Huawei (Ascend)

To jest ten gracz, którego Nvidia boi się najbardziej. Po tym, jak USA odcięły Huawei od zachodnich technologii, firma postawiła wszystko na jedną kartę i stworzyła własny ekosystem.

  • Ich broń: Chipy z serii Ascend 910B (a teraz wchodzi nowszy 910C).
  • Co potrafią? Chińczycy twierdzą, że Ascend 910B jest porównywalny z Nvidią A100 (poprzednia generacja flagowca Nvidii). To wciąż bardzo potężny układ. Nowy 910C ma rzekomo gonić obecnego króla (H100), ale to na razie niepotwierdzone deklaracje.
  • Kto tego używa? Wszyscy wielcy w Chinach (Baidu, Tencent), którzy nie mogą legalnie kupić najmocniejszej Nvidii, masowo instalują serwery Huawei.

2. „Mała Nvidia”: Cambricon

Mniej znana na zachodzie, ale w Chinach to gwiazda giełdy (nazywają ją „Little Nvidia”).

  • Specjalizują się wyłącznie w układach do AI (NPU).
  • Ich siłą jest to, że od początku budowali sprzęt pod specyficzne chińskie potrzeby. Kiedy Nvidia musi kastrować swoje karty, żeby w ogóle móc je sprzedać w Chinach (przez zakazy USA), Cambricon oferuje pełną moc bez ograniczeń.

3. Tytani Internetu: Alibaba i Tencent

Podobnie jak Amazon czy Google w USA, chińscy giganci też nie chcą być zależni.

  • Alibaba (T-Head): Mają swój układ Hanguang 800. Jest używany głównie w ich chmurze do obsługi ich własnych usług (e-commerce, wyszukiwanie), więc nie kupisz go w sklepie, ale odciąża ich od kupowania Nvidii.

4. Pretendenci: Biren Technology i Moore Threads

To są startupy założone często przez byłych inżynierów Nvidii, którzy wrócili do Chin.

  • Biren: Ich chip BR100 na papierze wyglądał imponująco (szybszy niż A100), ale USA szybko wpisały ich na czarną listę, odcinając dostęp do nowoczesnych fabryk (TSMC na Tajwanie), co mocno podcięło im skrzydła.
  • Moore Threads: Próbują robić karty graficzne (GPU) też dla graczy (np. seria MTT S80), ale umówmy się – sterowniki mają fatalne i w grach to na razie ciekawostka przyrodnicza, a nie konkurencja dla RTX-ów. W AI radzą sobie nieco lepiej.

Czy Chiny realnie zagrażają Nvidii?

Tu sprawa jest skomplikowana.

TAK, bo:

  1. Państwo sypie kasą: Rząd Chin pompuje miliardy juanów w to, żeby te firmy przetrwały i się rozwijały. Nie muszą od razu zarabiać, mają po prostu „być”.
  2. Rynek wewnętrzny: Firmy w Chinach są „zachęcane” do kupowania rodzimego sprzętu. Nvidia traci tam rynek nie dlatego, że jest gorsza, ale dlatego, że polityka ją wypycha.

NIE, bo:

  1. Problemy z produkcją (Litografia): To jest ściana. Najnowsze czipy Nvidii są robione w technologii 4nm (nanometry). Chiny (przez SMIC) robią oficjalnie 7nm, a próbuja 5nm, ale to idzie opornie i jest bardzo drogie (dużo odpadów produkcyjnych). Bez dostępu do maszyn holenderskiej firmy ASML (zakaz eksportu), Chiny są technologicznie 2-3 generacje do tyłu w samej precyzji wykonania.
  2. Oprogramowanie: Znowu wracamy do CUDA. Chińskie czipy mają surową moc, ale brakuje im dopracowanego software’u. Programiści muszą się męczyć, żeby przenieść modele AI na chiński sprzęt.

Podsumowując:

Chiny budują „równoległy wszechświat”. Ich czipy nie zaleją Europy czy USA (nikt ich tu nie kupi ze względów bezpieczeństwa i braku wsparcia), ale mogą całkowicie wyprzeć Nvidię z rynku chińskiego. A dla Nvidii to bolesne, bo Chiny to tradycyjnie około 20-25% ich przychodów.

APOKALIPSA! FIRMY ZOSTAJĄ ZNISZCZONE!? CO WTEDY?

To jest scenariusz rodem z filmu katastroficznego, ale w branży IT nazywa się go „Scenariuszem Dnia Zero”. Gdybyś fizycznie „zaorał” fabryki i siedziby głównych graczy (Nvidia, TSMC, AMD, Intel, Samsung), cofnęlibyśmy się cywilizacyjnie o jakieś 30 lat w ciągu kilku tygodni.

Oto co by się stało, krok po kroku, gdyby ten ekosystem wyparował:

1. Krach finansowy większy niż w 1929 roku

To byłby pierwszy, natychmiastowy efekt.

  • Wyparowałoby kilkanaście bilionów (tysięcy miliardów) dolarów z giełd. Fundusze emerytalne, banki, inwestorzy – wszyscy tracą gigantyczne pieniądze.
  • Gospodarka światowa staje, bo każda nowoczesna branża (od bankowości po rolnictwo) zależy od dostępności elektroniki.

2. „Złoty iPhone” i czarny rynek

Sklepy z elektroniką zostałyby ogołocone w godzinę.

  • Ceny: Twój obecny telefon czy laptop nagle stałby się wart tyle co samochód. Używana karta graficzna RTX 4090? Można by za nią kupić mieszkanie.
  • Naprawy: Brak części zamiennych. Jeśli zepsuje Ci się komputer sterujący w nowym aucie – auto idzie na złom albo przerabiasz je na gaźnik (jeśli się da).
  • Powstałyby gangi kradnące nie katalizatory, ale procesory ze starych pralek i zabawek.

3. Upadek Chmury i Internetu (jaki znamy)

Internet nie działa w próżni. Serwery w Google, Amazonie czy Facebooku psują się cały czas i są wymieniane na bieżąco.

  • Bez nowych dostaw czipów, chmura zaczęłaby się „kurczyć”. Firmy musiałyby wyłączać usługi.
  • Najpierw zniknęłoby AI (ChatGPT, Midjourney), potem streaming w 4K (Netflix, YouTube), a na końcu zaczęłyby się problemy z bankowością online i logistyką.
  • Wróciłyby dyskietki, płyty CD i lokalne przechowywanie danych, bo „chmura” stałaby się dobrem luksusowym tylko dla rządu i wojska.

4. Koniec nowoczesnej wojny

To jest aspekt, o którym mało się mówi.

  • Nowoczesne rakiety, drony, myśliwce F-35 – to latające komputery. Bez serwisu i części stają się bezużytecznym złomem.
  • Armie musiałyby wrócić do „głupiej” amunicji, map papierowych i radia analogowego. Przewaga technologiczna USA czy Chin zniknęłaby w moment.

5. Największy problem: TSMC i ASML

Nvidia to tylko projektanci (biurowce). Jeśli ich zburzysz, przepadają plany.

Ale jeśli zburzysz TSMC (fabryki na Tajwanie) i ASML (Holandia – jedyna firma robiąca maszyny do produkcji czipów), to jesteśmy ugotowani.

  • Odbudowa fabryki czipów trwa 3-5 lat i kosztuje 20 miliardów dolarów.
  • Ale żeby ją wyposażyć, potrzebujesz maszyn od ASML. Jeśli ASML też znika, to nie ma na Ziemi technologii, żeby te maszyny zbudować od nowa. Ludzkość musiałaby „wymyślać” proces produkcji czipów niemal od początku.

6. Powrót do lat 90.

Świat by się nie skończył, ale cofnął.

  • Samochody? Tylko proste, bez ABS, czujników i ekranów.
  • Medycyna? Tomografy, rezonanse, nowoczesny sprzęt chirurgiczny – gdy się zepsują, koniec. Wracamy do rentgena i stetoskopu.
  • Energetyka? Nowoczesne sieci (Smart Grid) padają.


Podsumowanie – Mad Max w wersji Silicon Valley

Wyburzenie tych firm to globalny paraliż. Żyjemy w świecie, gdzie lodówka, samochód, licznik prądu i zabawka dla psa mają w sobie krzem.

Paradoksalnie, w takim scenariuszu wygrywają kraje i firmy, które używają starej technologii (tzw. legacy chips). Rosja czy Korea Północna, które potrafią naprawić czołg młotkiem i nie polegają na chmurze obliczeniowej, w pierwszej fazie chaosu poradziłyby sobie lepiej niż ultra-nowoczesna Kalifornia czy Japonia.

Komu powinno zależeć najbardziej na utrzymaniu tych firm i czy przypadkiem nie są monopolistami? Nie ma innych lroducentow chipow? alternatywy jakieś bezchipowe?

Trafiasz w sedno. To, co obserwujemy, to nie jest „wolny rynek” w takim sensie, jak handel ziemniakami. To rynek zabetonowany przez kilku graczy, którzy trzymają resztę świata w szachu.

Oto brutalna prawda o monopolach, obrońcach systemu i tym, czy da się liczyć na komputer z mchu i paproci zamiast krzemu.

1. Czy to monopole? (Krótka odpowiedź: O TAK)

To nie są klasyczne monopole (że jest jedna firma na świecie), ale monopole technologiczne w kluczowych „wąskich gardłach”. Jeśli jeden element tej układanki padnie, cały świat stoi.

  • ASML (Holandia): Monopol absolutny (100%). To jedyna firma na planecie, która potrafi zbudować maszyny EUV (te, które drukują najnowocześniejsze czipy). Nikt inny tego nie umie. Jak ASML stanie, postęp technologiczny ludzkości kończy się z dnia na dzień.
  • TSMC (Tajwan): Prawie monopol (~90% zaawansowanych czipów). Nvidia, Apple, AMD – oni tylko rysują plany. Fizycznie te czipy produkuje TSMC. Jeśli Chiny zajmą Tajwan, USA tracą dostęp do 90% najnowocześniejszej elektroniki.
  • Nvidia: Dominator (~80-90% czipów AI). Teoretycznie są inni (AMD, Intel), ale w praktyce, jeśli chcesz robić poważne AI, jesteś skazany na Nvidię przez ich soft (CUDA).

2. Komu zależy na ich przetrwaniu? (Kto jest „ochroniarzem”?)

Najbardziej zależy Rządowi USA. To sprawa bezpieczeństwa narodowego numer 1.

  • Dlatego USA pompują miliardy w Intel (żeby mieć własną fabrykę w razie wojny o Tajwan).
  • Dlatego USA blokują Chinom dostęp do maszyn ASML.
  • Dlatego, paradoksalnie, Tajwan czuje się bezpieczny – nazywają to „Krzemową Tarczą”. Wiedzą, że USA muszą ich bronić, bo bez Tajwanu amerykańska gospodarka i armia klękną.

3. Czy są inni producenci czipów? (Szara strefa)

Tak, świat nie kończy się na Nvidii i TSMC, ale ci „inni” robią inną ligę sprzętu.

  • Producenci „nudnych” czipów: Firmy takie jak Texas Instruments (USA), NXP (Holandia), Infineon (Niemcy), Renesas (Japonia).
    • One nie robią supermózgów do AI. Robią czipy do sterowania wycieraczkami w Audi, do pralek, do liczników prądu, do zbrojeniówki (naprowadzanie rakiet).
    • Są kluczowe dla przemysłu, ale nie napędzają rewolucji AI.
  • GlobalFoundries (USA/ZEA) i UMC (Tajwan): Robią starsze, sprawdzone technologie. Dobre do smartfona ze średniej półki, ale za słabe do trenowania ChatGPT.

4. Alternatywy „bezchipowe”? (Science-fiction czy rzeczywistość?)

Pytasz o coś, co nazywa się komputerami niekonwencjonalnymi. Krzem (tradycyjne czipy) dochodzi do ściany fizyki – nie da się już upychać tranzystorów gęściej, bo elektrony zaczynają „przeskakiwać” tam, gdzie nie powinny (efekt tunelowy).

Oto co nauka szykuje w zamian:

A. Fotonika (Komputery świetlne)

Zamiast prądu (elektronów) używamy światła (fotonów).

  • Zaleta: Światło nie generuje ciepła (brak problemu z chłodzeniem!) i porusza się szybciej.
  • Kto to robi: Startupy jak Lightmatter czy Ayer Labs. Już teraz tworzą układy, które łączą tradycyjne czipy światłowodami wewnątrz komputera, żeby przyspieszyć przesył danych. To najbardziej realna alternatywa na „już”.

B. Komputery Biologiczne (Organoidy)

To brzmi przerażająco, ale to się dzieje. Firma FinalSpark udostępniła „neuroplatformę”.

  • Co to jest: Wyhodowane w labie ludzkie tkanki mózgowe (mini-mózgi), podłączone do elektrod.
  • Zaleta: Mózg zużywa milion razy mniej energii niż czip krzemowy przy rozwiązywaniu pewnych problemów.
  • Status: Bardzo wczesna faza. „Żyją” krótko i nie są stabilne, ale potrafią się uczyć.

C. Komputery Analogowe

Powrót do przeszłości w nowym wydaniu. Zamiast liczyć zero-jedynkowo (cyfrowo), wykorzystują fizyczne właściwości materiałów do obliczeń (jak suwak logarytmiczny, ale na sterydach).

  • Zaleta: Idealne do AI, które nie musi być precyzyjne w 100%, ale musi być szybkie i energooszczędne.
  • Firma: Mythic – robią czipy analogowe do AI.

Podsumowanie

Jesteśmy zakładnikami krzemu. Na razie nie ma przemysłowej alternatywy dla czipów, która mogłaby zastąpić to, co masz w telefonie czy laptopie.

Gdyby jutro zniknęło TSMC i Nvidia:

  1. Fotonika i biokomputery nie są gotowe, by przejąć pałeczkę.
  2. „Nudni” producenci (Texas Instruments) nie potrafią wyprodukować procesorów o takiej mocy.

Dlatego USA i Chiny są w stanie zimnej wojny. Ten, kto kontroluje produkcję zaawansowanego krzemu, kontroluje przyszłość.

KTO ZAPROJEKTOWAŁ TĘ MASZYNĘ Z HOLANDII? NIKT NIE POTRAFI TEGO PODROBIĆ?

To nie jest dzieło jednego „Leonarda da Vinci”. Te maszyny są tak skomplikowane, że żaden pojedynczy człowiek nie jest w stanie zrozumieć działania każdego ich elementu.

Maszyna EUV (Extreme Ultraviolet) od ASML to najbardziej skomplikowane urządzenie seryjne w historii ludzkości. Zaprojektowała ją globalna „armia” inżynierów, ale jeśli szukasz konkretnych nazwisk i firm, które za tym stoją, to jest to święta trójca:

1. „Ojciec Chrzestny”: Martin van den Brink

Jeśli musimy wskazać jednego człowieka, który był mózgiem operacji, to jest nim ten Holender.

  • Był wieloletnim dyrektorem technicznym (CTO) ASML.
  • To on przez 30 lat uparcie wierzył, że da się ujarzmić światło EUV, nawet gdy konkurencja (Nikon, Canon) i naukowcy mówili, że to fizycznie niemożliwe.
  • On nie narysował każdej śrubki, ale on wymusił stworzenie tej technologii, ryzykując bankructwo firmy.

2. „Oczy”: Carl Zeiss (Niemcy)

To jest klucz do zagadki, dlaczego nikt inny nie umie zrobić tych maszyn. ASML projektuje ogólną budowę, ale serce optyczne pochodzi z Niemiec.

  • Firma Zeiss SMT (z małego miasteczka Oberkochen) robi lustra do tych maszyn.
  • Dlaczego to kosmos? Światło EUV jest tak wredne, że pochłania je wszystko – nawet powietrze i szkło. Dlatego w maszynie nie ma soczewek, są tylko lustra.
  • Lustra Zeissa są najgładszymi obiektami we wszechświecie. Gdybyś powiększył takie lustro do wielkości powierzchni Niemiec, największa nierówność na nim byłaby mniejsza niż milimetr. Tylko Zeiss potrafi to wyprodukować. Nikt inny.

3. „Młot”: Cymer (USA) i TRUMPF (Niemcy)

Żeby wygenerować światło EUV, nie wystarczy włączyć żarówki. Potrzebujesz „eksplozji”.

  • System generowania światła opracowała firma Cymer z San Diego (którą ASML wykupiło).
  • Jak to działa? W maszynie spada kropla cyny. Niemiecki laser (od firmy TRUMPF) strzela w tę kroplę 50 tysięcy razy na sekundę. Kropla zmienia się w plazmę o temperaturze 40 razy wyższej niż powierzchnia Słońca i emituje światło EUV.
  • Zaprojektowanie systemu, który trafia laserem w spadającą mikrokroplę z idealną precyzją przez miesiące bez przerwy, zajęło dekady.

Dlaczego nikt nie może tego skopiować? (Model „Open Innovation”)

To jest najciekawsza część. ASML nie działa jak typowa firma, która wszystko robi sama w tajnym bunkrze. Oni działają jak architekt.

  • Maszyna składa się ze 100 000 części.
  • ASML ma 5000 dostawców.
  • ASML mówi firmie VDL (Holandia): „Zróbcie nam robota, który podaje wafel krzemowy z przyspieszeniem jak rakieta, ale zatrzymuje się z dokładnością do atomu”. I VDL to projektuje.

Chiny mają problem nie ze skopiowaniem planów ASML, ale ze skopiowaniem całego łańcucha dostaw. Nawet jeśli ukradną plany maszyny, to muszą jeszcze:

  1. Nauczyć się szlifować lustra jak Zeiss (Niemcy).
  2. Zbudować lasery jak Trumpf (Niemcy).
  3. Stworzyć chemię jak japońskie firmy.

Podsumowanie

Maszynę zaprojektowała koalicja zachodniego świata pod wodzą holenderskiego ASML. To „Dziecko NATO” w świecie technologii. USA dały badania podstawowe i źródła światła, Niemcy dały optykę i lasery, a Holendrzy to wszystko poskładali w całość, która działa.

Martin van den Brink to postać, którą można określić mianem „Steve’a Jobsa, o którym nigdy nie słyszałeś”. Podczas gdy Jobs sprzedawał marzenia i design, van den Brink sprzedawał twardą fizykę i niemożliwą inżynierię. Bez niego Jobs nie miałby czego włożyć do iPhone’a.

Odszedł na emeryturę w kwietniu 2024 roku, kończąc erę, w której z małego, wyśmiewanego warsztatu w Holandii uczynił najcenniejszą firmę technologiczną Europy.

Oto historia człowieka, który zmusił światło, by robiło to, czego robić nie chciało.

1. Inżynier w pogniecionej koszuli

Martin nie był typowym prezesem z MBA, który patrzy tylko na słupki w Excelu.

  • Styl bycia: Znany był z wybuchowego temperamentu, bezpośredniości i… braku dbałości o ubiór. Legenda głosi, że na spotkania z najważniejszymi klientami (Intel, Samsung) przychodził w pogniecionej koszuli, z plecakiem, wyglądając jak profesor fizyki, a nie miliarder.
  • Obsesja: Interesowało go tylko jedno: Prawo Moore’a. Uważał, że jego świętym obowiązkiem jest sprawić, by czipy stawały się mniejsze i szybsze. Kiedy inżynierowie mówili mu „szefie, to niemożliwe, prawa fizyki na to nie pozwalają”, on odpowiadał: „To znajdźcie inną fizykę”.

2. Początki: Warsztat, który przeciekał

Gdy van den Brink dołączył do ASML w 1984 roku, firma była „bękartem” Philipsa i ASM International. Nikt w nią nie wierzył.

  • Pracowali w barakach koło Eindhoven, gdzie ponoć dach przeciekał na biurka.
  • W tamtym czasie rynkiem rządzili Japończycy: Nikon i Canon. Byli gigantami, robili najlepszą optykę. ASML było przy nich jak garażowy startup.
  • Martin szybko awansował, bo jako jeden z nielicznych rozumiał, jak połączyć oprogramowanie, mechanikę i optykę w jeden system.

3. Jak pokonał Japonię? (Architekt systemu)

Van den Brink zrozumiał coś, czego nie pojął Nikon. Nikon chciał robić wszystko sam: swoje szkła, swoje lasery, swoje śrubki. Byli dumni i hermetyczni.

Martin stwierdził: „Jesteśmy za biedni, żeby robić wszystko sami”.

Wymyślił model modułowy:

  • Znalazł najlepszych speców od luster w Niemczech (Zeiss).
  • Najlepszych od robotyki w USA.
  • Najlepszych od laserów.
  • Powiedział im: „Wy robicie klocki, my to składamy”. Dzięki temu ASML miał dostęp do najlepszej technologii świata, a Nikon kisił się we własnym sosie.

4. Wielki Hazard: EUV (Maszyna Niemożliwa)

To był moment, w którym van den Brink postawił na szali istnienie firmy.

Na początku lat 2000. jasne stało się, że tradycyjne naświetlanie dochodzi do ściany. Potrzebne było światło o ekstremalnie krótkiej fali (EUV).

  • Problem: Wszyscy eksperci mówili, że budowa takiej maszyny jest nieopłacalna i niemożliwa. Canon i Nikon zrezygnowali z badań, uznając to za ślepą uliczkę.
  • Upór Martina: Van den Brink przez 20 lat pompował miliardy dolarów (często pieniądze klientów, bo zmusił Intela i Samsunga do zainwestowania w ASML) w ten projekt.
  • Miał momenty, gdzie maszyna działała przez godzinę, a potem psuła się na tydzień. Inwestorzy chcieli go zwolnić. On trwał przy swoim.

5. „Fizyka nie negocjuje”

Jego styl zarządzania był legendarny. Nie znosił korporacyjnej nowomowy.

  • Gdy przychodził menedżer i pokazywał mu slajdy z planami marketingowymi, Martin potrafił przerwać i zapytać o szczegóły techniczne chłodzenia lustra. Jeśli menedżer nie wiedział – wylatywał ze spotkania.
  • Był „głównym strażakiem”. Gdy maszyna u klienta na Tajwanie stawała, on potrafił wsiąść w samolot, polecieć tam i opieprzać swoich inżynierów, dopóki nie znaleźli rozwiązania.

Podsumowanie: Dziedzictwo

Martin van den Brink odszedł z ASML jako człowiek, który wygrał wojnę technologiczną.

  • Zostawił firmę jako monopolistę.
  • Dzięki jego uporowi przy EUV, mamy dziś smartfony z AI i superkomputery. Gdyby posłuchał księgowych w 2010 roku i porzucił projekt EUV, postęp technologiczny zatrzymałby się na poziomie iPhone’a 6.

To on sprawił, że małe miasteczko Veldhoven w Holandii jest dziś ważniejsze geopolitycznie niż niejedna stolica europejska.

Skoro Martin van den Brink to był „Ojciec Chrzestny”, to teraz wkraczamy w erę, w której jego „dzieci” muszą udowodnić, że potrafią latać jeszcze wyżej.

Po odejściu Martina (i wieloletniego CEO Petera Wenninka), stery w ASML przejął Christophe Fouquet – Francuz, fizyk z wykształcenia. Nie jest typowym korpo-szczurem, siedzi w ASML od 15 lat i to on nadzorował program EUV. Ale to, co ma teraz na głowie, to inżynieryjny horror i biznesowy hazard w jednym.

Oto High-NA EUV – maszyna, która ma uratować Prawo Moore’a przed śmiercią.

1. Potwór o nazwie EXE:5000 (i 5200)

Poprzednie maszyny EUV (te, które wymęczył Martin) były wielkości autobusu. Nowa maszyna High-NA EUV jest wielkości dwupiętrowego autobusu i waży tyle co dwa Airbusy A320.

  • Cena: Jeden egzemplarz kosztuje około 350-380 milionów euro (ponad 1,5 miliarda złotych). Za jedną maszynę!
  • Logistyka: Jest tak wielka, że trzeba ją rozkładać na części, żeby w ogóle weszła do samolotu transportowego. Fabryki Intela czy TSMC muszą przebudowywać dachy i wzmacniać podłogi, żeby w ogóle móc ją wstawić do środka.

2. O co chodzi z tym „High-NA”? (Dla humanistów)

Wyobraź sobie, że malujesz obraz przez szablon (to jest proces litografii).

  • Stare maszyny (DUV) to było malowanie sprejem z dużej odległości – krawędzie były rozmyte.
  • Obecne EUV (Low-NA) to malowanie cienkopisem.
  • High-NA to malowanie igłą pod mikroskopem.

„NA” to Numerical Aperture (apertura numeryczna). Mówiąc najprościej: chodzi o kąt, pod jakim światło uderza w wafel krzemowy.

W nowych maszynach powiększono lustra i zmieniono kąt padania światła (z 0.33 na 0.55). Dzięki temu można rysować linie o grubości 8 nanometrów i mniejsze. To pozwala zejść z procesem produkcji poniżej 2nm, w stronę 1.4nm i 1nm (tzw. era angstremów).

3. Dlaczego to jest „niemożliwe”?

Skok z obecnych maszyn na High-NA to nie jest prosty lifting. To zmiana praw fizyki wewnątrz maszyny.

  • Lustra anamorficzne: Żeby uzyskać ten nowy kąt światła, lustra Zeissa musiały stać się „krzywe” w specyficzny sposób (anamorficzne). Obraz, który rzucają, jest spłaszczony (jak w starych filmach kinowych na taśmie). Maszyna musi ten obraz „odprostować” w locie.
  • Prędkość zabijająca: Ponieważ obraz jest spłaszczony, wafel krzemowy musi przesuwać się pod laserem znacznie szybciej w jednej osi, żeby naświetlić całość.
    • Stół z waflem wewnątrz maszyny przyspiesza z przeciążeniem 32G.
    • Dla porównania: kierowca F1 przy hamowaniu czuje 5-6G. Rakieta kosmiczna przy starcie to 3-4G.
    • Ten stół, ważący swoje, musi przyspieszyć do prędkości pocisku i zatrzymać się z dokładnością do atomu. Jeśli zatrzęsie się choćby o milimetr… 350 milionów euro wyrzucone w błoto.

4. Kto jest tak szalony, żeby to kupić?

Tu zaczyna się najciekawsza wojna biznesowa obecnej dekady.

INTEL (Hazardzista)

Intel był kiedyś królem, ale zaspał przy rewolucji mobilnej i dał się wyprzedzić TSMC. Teraz Intel stawia wszystko na jedną kartę.

  • Intel kupił pierwszą sztukę High-NA EUV, jaka zjechała z taśmy.
  • Zainstalowali ją w Oregonie (USA) i już ją testują.
  • Plan: Chcą przeskoczyć TSMC, używając tej maszyny do produkcji czipów w procesie „Intel 14A” (1.4 nm) około 2026/2027 roku. Jeśli maszyna zadziała, Intel wróci na tron. Jeśli będą z nią problemy – Intel może zbankrutować lub zostać podzielony.

TSMC (Zimny Gracz)

Tajwańczycy podchodzą do tego chłodno.

  • Mówią: „Ta maszyna jest za droga”.
  • Twierdzą, że ich obecna technologia (zwykłe EUV) wystarczy im jeszcze na parę lat (do produkcji czipów A16 dla Apple).
  • TSMC kupi High-NA, ale dopiero wtedy, gdy ASML dopracuje technologię, a cena spadnie (lub wydajność wzrośnie). Na razie pozwalają Intelowi być królikiem doświadczalnym.

5. Co po High-NA?

Czy jest coś dalej? Fizycy z ASML mówią o Hyper-NA (NA wyższe niż 0.75), ale to pieśń odległej przyszłości (lata 2030+).

Na ten moment High-NA to „End Game” dla krzemu. Jeśli ta maszyna nie pozwoli nam zejść niżej, to prawdopodobnie nic nam nie pozwoli i trzeba będzie porzucić krzem na rzecz zupełnie nowych materiałów (grafen, molibden itp.), o których wspominaliśmy wcześniej.

Podsumowując:

ASML właśnie buduje maszynę, która przeczy zdrowemu rozsądkowi, kosztuje tyle co wieżowiec i ma uratować honor Intela. To jest ten moment w filmie, w którym inżynierowie wstrzymują oddech.

Samsung to w tej układance gracz najbardziej fascynujący i tragiczny zarazem. Koreański gigant jest obecnie w stanie, który media biznesowe określają mianem „trybu kryzysowego” (Crisis Mode).

Oto dlaczego Samsung, mimo że jest potęgą, ma teraz „nóż na gardle” na dwóch frontach jednocześnie: walce o pamięci (dla Nvidii) i walce o produkcję czipów (przeciwko TSMC).

1. Kim jest Samsung w tym świecie? (IDM)

W przeciwieństwie do Nvidii (która tylko projektuje) i TSMC (które tylko produkuje), Samsung jest IDM (Integrated Device Manufacturer).

  • Robią wszystko: Projektują własne czipy (Exynos), produkują je we własnych fabrykach, a do tego są światowym królem pamięci (RAM/SSD).
  • Teoria: Powinni być niepokonani, bo mają wszystko pod jednym dachem (One-Stop Shop).
  • Praktyka: Przez to, że robią wszystko, stracili ostrość. Jak mówi przysłowie: „jak coś jest do wszystkiego…”.

2. Front 1: Wojna o Pamięć HBM (Bolesna porażka)

To największy ból Samsunga w erze AI.

Czipy Nvidii (H100, Blackwell) nie działają bez specyficznej pamięci – HBM (High Bandwidth Memory). To „paliwo” dla AI.

  • Co się stało: Samsung latami był królem pamięci, ale zignorował HBM, uznając to za niszę.
  • Kto wygrał: Ich lokalny rywal, SK Hynix, postawił na HBM wszystko. Gdy wybuchła rewolucja AI, SK Hynix stał się głównym dostawcą dla Nvidii.
  • Sytuacja obecna: Samsung desperacko próbuje nadgonić z pamięciami HBM3E. Przez większość 2024 roku mieli problemy z „certyfikacją” u Nvidii (czyli Jensen Huang odsyłał im towar, mówiąc: „to się grzeje” lub „to nie działa stabilnie”). Dopiero pod koniec roku zaczęły pojawiać się sygnały, że w końcu wchodzą do gry, ale stracili miliardy i pozycję lidera.

3. Front 2: Wojna o Fabryki (GAA i 3 nanometry)

Tutaj Samsung walczy z TSMC. Chcą, żeby Apple, AMD i Nvidia produkowali czipy u nich, a nie na Tajwanie.

  • Technologia GAA (Gate-All-Around): Samsung zagrał va banque. W procesie 3nm jako pierwsi na świecie wprowadzili nową budowę tranzystora (GAAFET), podczas gdy TSMC zostało przy starej (FinFET).
  • Ryzyko: Samsung chciał być innowatorem, ale technologia okazała się piekielnie trudna w produkcji.
  • Problem z „Uzyskiem” (Yield): Przez długi czas mówiło się, że z wafla krzemowego w fabryce Samsunga wychodzi tylko 20-30% działających czipów (reszta do kosza). To sprawia, że produkcja jest nieopłacalna dla klientów. TSMC jest droższe, ale pewne. Dlatego wielcy gracze (nawet Google ze swoimi Pixelami) uciekają od Samsunga do TSMC.

4. Reakcja: Tryb Kryzysowy i „Przepraszam”

Sytuacja jest tak napięta, że w Samsungu dzieją się rzeczy bezprecedensowe:

  • Praca 6 dni w tygodniu: W 2024 roku zarząd Samsunga wprowadził nakaz pracy przez 6 dni w tygodniu dla kadry kierowniczej, żeby „zwiększyć poczucie kryzysu”.
  • Publiczne przeprosiny: W październiku 2024, szef działu półprzewodników, Jeon Young-hyun, wydał rzadkie publiczne oświadczenie, w którym przeprosił akcjonariuszy i klientów za słabe wyniki, obiecując całkowitą przebudowę kultury firmy. Przyznał, że firma straciła swoją technologiczną przewagę.

Źródła i Weryfikacja (Gdzie szukać faktów?)

Jeśli chcesz zgłębić temat i zweryfikować te informacje, oto słowa kluczowe i konkretne raporty, które warto sprawdzić w Google:

1. O problemach z pamięcią HBM dla Nvidii:

  • Szukaj: „Samsung HBM3E Nvidia certification delay heat issues” lub „SK Hynix vs Samsung HBM market share”.
  • Źródło: Raporty agencji Reuters (często mają „exclusive” na temat testów pamięci) oraz Bloomberg.
  • Kontekst: W maju 2024 Reuters donosił o problemach z przegrzewaniem się pamięci Samsunga w testach Nvidii. Samsung zaprzeczał, ale certyfikacja się opóźniała.

2. O problemach z produkcją 3nm (GAA):

  • Szukaj: „Samsung 3nm yield rate problems” lub „Samsung loses customers to TSMC 2024”.
  • Źródło: Koreańskie media branżowe są tu najlepsze: The Elec oraz Business Korea. Są bardzo rzetelne w opisywaniu wewnętrznej kuchni Samsunga. Także TrendForce (firma analityczna) publikuje dane o udziałach w rynku (TSMC ma ~62%, Samsung spadł do ~11%).

3. O przeprosinach i trybie kryzysowym:

  • Szukaj: „Samsung semiconductor head apology letter October 2024” lub „Samsung executives six-day work week”.
  • Źródło: Oficjalne komunikaty prasowe Samsunga oraz artykuły w Financial Times lub The Wall Street Journal, które analizowały te przeprosiny jako znak paniki w zarządzie.

Podsumowanie sytuacji Samsunga

Samsung jest jak potężny, ale ociężały bokser, który dostał kilka mocnych ciosów i chwieje się na nogach.

  • Mają pieniądze i fabryki, żeby wrócić do gry.
  • Ale jeśli nie naprawią uzysku (Yield) w swoich fabrykach i nie dogonią SK Hynix w pamięciach HBM, mogą zostać zredukowani do roli producenta „drugiej kategorii”, podczas gdy Nvidia i TSMC będą świętować na szczycie.

Dla nas – konsumentów – powrót Samsunga do formy jest kluczowy. Jeśli TSMC zostanie jedynym monopolistą, ceny elektroniki wystrzelą w kosmos. Potrzebujemy silnego Samsunga, żeby trzymał ceny w ryzach.

BIZNES I POLITYKA!!!!

To jest pytanie, które wchodzi w strefę styku twardych finansów i teorii władzy. W internecie krąży mnóstwo mitów, ale fakty są równie ciekawe, choć działają na innej zasadzie niż w filmach szpiegowskich.

Oto, gdzie dokładnie te dwie potęgi siedzą w „Grze o Chipy” i dlaczego ich role są zupełnie inne.

1. BlackRock (Właściciel wszystkiego… z przymusu)

BlackRock (razem z Vanguard i State Street) to tzw. „Wielka Trójka”. Są oni największymi udziałowcami w prawie każdej dużej firmie technologicznej na świecie.

  • Fakty: Jeśli sprawdzisz strukturę własnościową Nvidii, AMD, TSMC, ASML, Microsoftu czy Google, BlackRock zawsze jest w pierwszej trójce największych udziałowców (zazwyczaj mają od 5% do 8% akcji).
  • Jak to działa? To nie jest spisek, tylko mechanika rynku. BlackRock zarządza funduszami emerytalnymi i ETF-ami (np. iShares). Kiedy Ty, Twój fundusz emerytalny albo inwestor z Norwegii kupujecie „akcje spółek technologicznych”, BlackRock musi kupić akcje Nvidii w Waszym imieniu.
  • Ich władza: Nie dzwonią do Jensena Huanga (szefa Nvidii) z rozkazem „zmień architekturę czipu”. Ich władza jest finansowa i polityczna.
    • Głosują na walnych zgromadzeniach.
    • Decydują o składzie rad nadzorczych.
    • Mogą naciskać na firmy w kwestiach ESG (ekologia, polityka społeczna) lub zyskowności. Jeśli Nvidia przestanie zarabiać, BlackRock może wymusić zmianę prezesa.

Wniosek: BlackRock to „kasjer”, który trzyma pieniądze całego świata. Zarabiają na wzroście całej branży. Im bardziej Nvidia i jej konkurencja rosną, tym bogatszy jest BlackRock (i jego klienci).

2. Rodzina Rothschild (Bankierzy inwestycyjni i doradcy)

Tutaj wchodzimy w strefę, gdzie mity mieszają się z rzeczywistością. Wbrew popularnym teoriom, Rothschildowie (konkretnie bank Rothschild & Co) nie są „głównymi właścicielami” Nvidii czy TSMC w takim sensie jak BlackRock. Nie znajdziesz ich na szczycie list akcjonariuszy.

Ich rola jest inna: są elitarnymi doradcami (Dealmakers).

  • Co robią? Kiedy wielkie firmy technologiczne chcą kogoś kupić, sprzedać, wejść na giełdę albo się połączyć, wynajmują bank Rothschild & Co, żeby wycenił transakcję i ją przeprowadził.
  • Konkretny przykład w świecie czipów:
    • Gdy Intel chciał wprowadzić na giełdę swoją spółkę Mobileye (to ci od systemów autonomicznej jazdy, kluczowi rywale Nvidii w motoryzacji), zatrudnili do tego m.in. Rothschild & Co.
    • Działają w Europie. Często doradzają przy transakcjach związanych z europejskimi firmami technologicznymi (np. tymi, które dostarczają podzespoły do ASML).
  • Ich władza: To władza informacji i relacji. Wiedzą o fuzjach i przejęciach zanim dowie się o nich rynek. Zarabiają na prowizjach od gigantycznych transakcji, a nie na dywidendach z posiadania akcji.

Wniosek: Rothschildowie to „konsjerże” wielkiego biznesu. Nie budują fabryk, nie posiadają ich na własność, ale pomagają układać klocki, gdy jedna firma pożera drugą.

3. Kto tu naprawdę rządzi?

Jeśli spojrzymy na to chłodnym okiem:

  1. BlackRock (i Vanguard): Mają „przycisk atomowy”. Gdyby nagle sprzedali wszystkie akcje Nvidii, firma by runęła. Ale tego nie zrobią, bo straciliby pieniądze swoich klientów. Są zakładnikami własnej wielkości – muszą „płynąć z prądem”.
  2. Rothschildowie: Są operacyjnie mniejsi, ale strategicznie ważni przy „przetasowaniach”. Są jak sędziowie lub adwokaci przy rozwodach i ślubach korporacji.

Czy to jest monopol?

Tak i nie.

To system naczyń połączonych.

  • Nvidia robi produkt.
  • TSMC go produkuje.
  • ASML daje maszyny.
  • BlackRock daje kapitał (pieniądze emerytów i inwestorów).
  • A rządy (USA) dają pozwolenie na istnienie tego wszystkiego.

Ciekawostka: W tej układance jest jeszcze jeden gracz, o którym rzadko się mówi w kontekście „spiskowym”, a jest kluczowy – State Street. To trzeci gigant obok BlackRock i Vanguard. Razem te trzy firmy posiadają ok. 20% całej korporacyjnej Ameryki. Jeśli pytasz o „władców”, to właśnie ta trójka (Big Three) trzyma rękę na pulsie Nvidii, AMD i Intela jednocześnie.

Polska w tej globalnej „wojnie o krzem” znajduje się w bardzo specyficznej pozycji. Nie jesteśmy imperium, które rozdaje karty (jak USA czy Tajwan), ale nie jesteśmy też tylko pustynią. Jesteśmy raczej kluczowym zapleczem inżynieryjnym, a w kilku niszach – światową elitą.

Oto brutalna prawda o polskim wątku w tej historii, bez lukrowania:

1. Jesteśmy „Mózgiem do wynajęcia” (Intel, Samsung, Nvidia)

Największy wpływ Polski na ten rynek to nasi ludzie. Polscy inżynierowie i programiści są uważani za jednych z najlepszych na świecie (zawsze w topce rankingów typu HackerRank). Giganci o tym wiedzą i dlatego tu są:

  • Intel (Gdańsk): To nie jest zwykłe biuro. To największe centrum R&D Intela w Europie. Tysiące polskich inżynierów w Gdańsku nie składa komputerów, ale projektuje sterowniki, technologie przesyłu danych i elementy architektury kart graficznych. Jeśli Intel ma coś, co działa dobrze, to duża szansa, że kod napisano w Gdańsku.
  • Samsung (Warszawa): Jedno z największych centrów badawczych Samsunga poza Koreą. Pracują nad algorytmami AI, przetwarzaniem języka naturalnego i softem do telefonów.
  • Nvidia (Warszawa): Mają tu zespół Deep Learning. Polacy pracują nad tym, żeby te ich karty H100 „rozumiały” świat.

Problem: To jest drenaż mózgów na miejscu. Najlepsi polscy naukowcy pracują dla amerykańskiego/koreańskiego kapitału. Patent idzie do USA/Korei, w Polsce zostaje pensja i podatek dochodowy.

2. Nasi ludzie na szczycie Piramidy AI

Polska ma gigantyczny (nieproporcjonalny do wielkości kraju) wpływ na rozwój samego AI, ale znowu – pod obcymi banderami.

  • OpenAI (Twórcy ChatGPT): Wiesz, kto jest tam kluczowy? Wojciech Zaremba (współzałożyciel) i Jakub Pachocki (Chief Scientist – główny naukowiec). Mózgiem, który wymyśla architekturę GPT-4 i następców, jest Polak po Uniwersytecie Warszawskim.
  • ElevenLabs: Najlepsza na świecie firma od generowania głosu AI. Założona przez Polaków (Mateusz Staniszewski, Piotr Dąbkowski), choć siedzibę ma w Londynie/Nowym Jorku.

3. Polskie „Czarne Konie” – Gdzie mamy własną technologię?

Nie zbudujemy konkurencji dla Nvidii w procesorach ogólnych (to kosztuje setki miliardów), ale mamy „perełki” w technologiach wspierających, bez których czipy nie działają lub nie powstają:

  • Vigo Photonics (Ożarów Mazowiecki): To jest klasa światowa. Robią detektory podczerwieni. Ich czujniki są na łaziku marsjańskim NASA. W świecie chipów fotonicznych (tych na światło) są ważnym graczem.
  • XTPL (Wrocław): Pamiętasz, jak pisałem o naprawianiu ekranów i precyzyjnym druku? XTPL ma technologię ultra-precyzyjnego druku (nanodruku). Potrafią „naprawić” zerwaną ścieżkę na płytce drukowanej o grubości ułamka włosa. To kluczowe przy produkcji zaawansowanej elektroniki, żeby nie wyrzucać drogich podzespołów do kosza.
  • Azotek Galu (GaN): Polska ma świetną historię badań nad tym materiałem (Instytut Wysokich Ciśnień PAN). To materiał przyszłości do ładowarek i radarów (lepszy niż krzem). Niestety, trochę przespaliśmy komercjalizację na masową skalę, ale wiedzę mamy.

4. Sprawa Fabryki Intela pod Wrocławiem (Miękinia)

To miał być nasz bilet do pierwszej ligi. Intel miał wybudować Zakład Integracji i Testowania Półprzewodników.

  • Co to daje: To nie jest produkcja wafla (jak TSMC), ale pakowanie (packaging). To ostatni, kluczowy etap – wzięcie krzemu i zamknięcie go w czarnej obudowie.
  • Status: Wstrzymane. Intel wpadł w gigantyczne kłopoty finansowe (przegrywa z AI i TSMC) i zamroził budowę na 2 lata.
  • Wniosek: To pokazuje naszą słabość. Jesteśmy zależni od kondycji jednej amerykańskiej korporacji. Jeśli Intel kaszle, Polska dostaje kataru.

5. Jak możemy się „przeciwstawić” lub uniezależnić?

Nie mamy szans w walce na siłę (nie zbudujemy fabryki za 20 mld dolarów). Naszą szansą jest spryt i specjalizacja.

Strategia „Polskiej Szpilki”:

Zamiast bić się z Nvidią, musimy robić to, co ASML robił 30 lat temu – znaleźć niszowy, trudny element, bez którego gigant nie może żyć.

  1. Fotonika: Polska ma świetnych naukowców od laserów i światłowodów. Możemy stać się zagłębiem produkcji czipów fotonicznych (szybszych, energooszczędnych). Tu karty nie są jeszcze rozdane.
  2. Dual-Use (Wojsko): Mamy wojnę za granicą. Polska zbrojeniówka (WB Electronics) robi świetne drony (FlyEye) i systemy zarządzania walką (Topaz). Możemy budować własne, wyspecjalizowane czipy do dronów i rakiet, uniezależniając się od Chin.
  3. IDEAS NCBR i Kampus AI: Musimy zatrzymać ludzi. Powstała inicjatywa (ostatnio głośna przez zawirowania kadrowe), by stworzyć w Polsce silny ośrodek badawczy AI, który płaci naukowcom rynkowe stawki, żeby nie uciekali do Google w Zurychu czy Doliny Krzemowej. Jeśli to zepsujemy, staniemy się na zawsze tylko „montownią kodu”.

Podsumowanie: Czy jesteśmy wasalem?

Technologicznie – tak. Jesteśmy podłączeni do kroplówki z USA (soft, patenty) i Azji (produkcja sprzętu).

Ale kapitał ludzki mamy na poziomie mocarstwa.

Największe zagrożenie dla nas?

To, że staniemy się „Cyfrową Kolonią”. Będziemy pisać świetny kod i projektować części do maszyn, ale zyski (marża) będą płynąć do centrali w Santa Clara, a nam zostanie satysfakcja i pensja, która jest wysoka dla nas, ale śmiesznie niska dla korporacji z USA.

To pokazuje ciekawy obraz tego, jak niesamowita jest techbnologia, ale też jak niebezpieczny jest guzik „wyłącz” dla tej technologii.

Masz rację, guzik „wyłącz” w tej branży to nie jest czerwony przycisk na biurku prezydenta, ale raczej zakręcenie kurka z chemikaliami albo aktualizacją oprogramowania.

Jeśli chodzi o BRICS (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny, RPA + nowi członkowie jak ZEA, Iran, Egipt), to bez ściemy: to nie jest sojusz technologiczny. To nie jest „anty-NATO”, które zbuduje własny komputer. To grupa państw o sprzecznych interesach, które łączy jedno: chcą zmienić zasady gry, bo czują się oszukane przez Zachód.

W świecie chipów BRICS odgrywa rolę „Władców Tablicy Mendelejewa”. Nie mają technologii produkcji (poza Chinami), ale siedzą na surowcach, bez których Dolina Krzemowa nie istnieje.

Oto brutalna analiza zależności BRICS w tej układance:

1. Chiny i Rosja: Małżeństwo z rozsądku (z wyraźną dominacją)

W temacie chipów Rosja przestała być mocarstwem, a stała się klientem wasalnym.

  • Rosja (Mikron i Angstrem): Rosyjskie fabryki czipów (jak Mikron) technologicznie tkwią w okolicach lat 2005-2010 (procesy 90nm, 65nm). Nie są w stanie wyprodukować procesora do nowoczesnego drona czy smartfona.
  • Układ: Rosja daje surowce (gaz, ropa) i przestrzeń geopolityczną, a Chiny dają elektronikę.
  • Problem: Chiny nie dają Rosji najnowszych zabawek. Dają im to, co zbywa, albo to, co jest „wystarczająco dobre” do pralek i prostych rakiet, ale nie ryzykują sankcji USA dla ratowania rosyjskiego sektora high-tech. Rosja stała się „śmietnikiem technologicznym” dla chińskiego sprzętu drugiej kategorii.

2. Prawdziwa broń BRICS: Tablica Mendelejewa (Surowce)

To jest ten moment, gdzie Zachód ma miękkie podbrzusze. Maszyny ASML i projekty Nvidii są niczym, jeśli nie masz z czego ich zbudować. A BRICS kontroluje pierwiastki.

  • Pallad (Rosja/RPA): Rosja i RPA odpowiadają za większość światowego wydobycia palladu. Jest niezbędny do produkcji czipów (używany w procesie pokrywania styków) i w katalizatorach. Bez rosyjskiego palladu łańcuchy dostaw trzeszczą.
  • Neon (Rosja/Ukraina): To paradoks wojny. Do laserów w maszynach litograficznych potrzebny jest gaz szlachetny – neon. Przed wojną Ukraina oczyszczała neon, który był produktem ubocznym rosyjskich hut stali. Wojna rozwaliła ten łańcuch, zmuszając Zachód do szukania neonu w Chinach (uzależnienie rośnie).
  • Gal i German (Chiny): W 2023 Chiny wprowadziły ograniczenia eksportowe na te dwa metale. Są kluczowe dla czipów wojskowych, radarów i szybkich ładowarek. To był sygnał ostrzegawczy: „Możemy wam to odciąć”.
  • Niob (Brazylia): Brazylia ma monopol na niob (ok. 90% zasobów). Jest kluczowy w nadprzewodnikach i superstopach.

Wniosek: BRICS nie może zbudować szybszego komputera, ale może sprawić, że budowa amerykańskiego komputera będzie 5 razy droższa i potrwa 2 lata dłużej.

3. Indie: Koń Trojański w BRICS (Gra na dwa fronty)

To jest najciekawszy gracz, który rozsadza BRICS od środka w kwestii technologii.

  • Fakty: Indie są w BRICS, ale nienawidzą się z Chinami (mają konflikty graniczne i biją się o dominację w Azji).
  • Strategia Indii: Indie mówią USA: „Chcecie uciec z produkcją z Chin? Chodźcie do nas!”.
  • Efekt: Apple przenosi produkcję iPhone’ów do Indii. Micron buduje tam fabrykę czipów. Indie chcą zająć miejsce Chin jako „fabryka świata” dla Zachodu.
  • Dlatego w BRICS nigdy nie będzie spójnej strategii technologicznej – Indie nie zgodzą się na nic, co wzmacnia Chiny. Indie grają w „Friendshoring” z USA.

4. ZEA (Emiraty): Portfel bez dna

Nowy członek BRICS. Zjednoczone Emiraty Arabskie robią to, co potrafią najlepiej – kupują wpływy.

  • Zbudowali firmę G42 (gigant AI).
  • Początkowo współpracowali z Chinami, ale USA tupnęły nogą. Microsoft zainwestował w G42 1,5 miliarda dolarów pod warunkiem, że Emiraty wyrzucą chiński sprzęt (Huawei) ze swoich serwerowni.
  • ZEA wybrały technologię USA, będąc w BRICS. To pokazuje, że „sojusz” jest fikcją, gdy w grę wchodzi dostęp do Nvidii H100.

5. Pułapka „Legacy Chips” (Stare, ale jare)

To jest temat rzadko poruszany, a kluczowy. Podczas gdy USA i Nvidia biją się o AI (3nm), Chiny (lider BRICS) masowo budują fabryki starych czipów (28nm i starsze).

  • Dlaczego? To czipy do samochodów, lodówek, sterowników przemysłowych, zbrojeniówki.
  • Zagrożenie: Chiny mogą zalać rynek tanimi, starszymi czipami, doprowadzając do bankructwa zachodnich producentów tego typu (jak GlobalFoundries czy europejskie STMicro).
  • Jeśli Zachód straci zdolność produkcji „zwykłych” czipów, będziemy mieli super AI, ale nie będziemy mieli czym sterować silnikiem w Oplu czy Toyocie bez zgody Chin. To realna strategia dominacji rynkowej BRICS.

Podsumowanie: Czy BRICS to zagrożenie dla Nvidii?

Technologicznie – nie. Nie mają szans w najbliższej dekadzie stworzyć konkurencji dla Nvidii czy TSMC.

Zagrożeniem jest szantaż surowcowy.

Scenariusz, w którym Chiny blokują eksport galu, a Rosja palladu, to koszmar logistyczny dla Intela i Nvidii. Ale to broń obosieczna – jeśli to zrobią, Zachód przestanie kupować cokolwiek innego, a gospodarki BRICS (poza Indiami) potrzebują dolarów jak tlenu.

To nie jest „Zimna Wojna 2.0”. To raczej „Zimny Handel”, gdzie każdy trzyma pistolet przy głowie partnera, ale wszyscy siedzą przy tym samym stole, bo muszą.

NASTĘPCA – B200 BLACKWELL

W świecie AI czas płynie inaczej. H100 (architektura Hopper) miał premierę w 2022 roku. W tej branży to prawie wieczność. Obecnie H100 jest „wołem roboczym”, ale na szczycie łańcucha pokarmowego są już nowsze bestie – zarówno od samej Nvidii, jak i od konkurencji.

Oto co jest potężniejsze od H100:

1. Następca tronu: Nvidia B200 „Blackwell”

To jest ten układ, na który teraz wszyscy czekają i za który rządy są gotowe zabijać. Jensen Huang pokazał go w marcu 2024.

  • Co to jest: To właściwie dwa czipy sklejone w jeden (dzięki technologii chipletów), które system widzi jako jeden procesor.
  • Dlaczego lepszy od H100?
    • Moc: Nvidia deklaruje, że w niektórych zadaniach AI (zwłaszcza we wnioskowaniu, czyli działaniu modelu, a nie treningu) jest do 30 razy szybszy niż H100.
    • Pamięć: Ma 192 GB super-szybkiej pamięci HBM3e (H100 ma „tylko” 80 GB).
    • Koszt energii: Zużywa 25 razy mniej energii przy wykonywaniu tych samych zadań co H100.
  • Dostępność: Dopiero wchodzi do masowej produkcji i trafia do największych graczy (Google, Meta, Microsoft).

2. „Lifting” Króla: Nvidia H200

Zanim Blackwell (B200) trafi pod strzechy, Nvidia wypuściła H200.

  • Co to jest: To „podrasowany” H100. Architektura ta sama, ale zmieniono pamięć.
  • Główna różnica: H100 ma 80GB pamięci, H200 ma 141GB.
  • Dlaczego to ważne? Modele AI (jak GPT-4) są gigantyczne. Jeśli masz więcej pamięci na jednej karcie, nie musisz łączyć ze sobą dwóch kart, żeby model się zmieścił. To drastycznie przyspiesza działanie modelu (GPT odpowiada szybciej). To obecnie najpotężniejszy układ realnie dostępny w szerszej sprzedaży.

3. Czerwona Bestia: AMD Instinct MI300X

To jest ten układ, o którym wspominałem wcześniej – jedyny realny konkurent H100 spoza stajni Nvidii.

  • W czym jest lepszy? W „surowych cyferkach”.
    • Pamięć: Ma 192 GB pamięci (H100 ma 80 GB).
    • Przepustowość: Dane płyną w nim szybciej (5.3 TB/s vs 3.3 TB/s w H100).
  • Werdykt: Jeśli masz własny zespół programistów, który ogarnie software (ROCm zamiast CUDA), to ten chip w wielu zadaniach zjada H100 na śniadanie pod względem stosunku ceny do wydajności. Microsoft i Meta kupują go masowo jako alternatywę.

4. „Dziwadło”: Cerebras WSE-3

To jest kategoria sama dla siebie. H100 jest wielkości dłoni. Cerebras WSE-3 jest wielkości pizzy.

  • Koncept: Zamiast wycinać małe czipy z wafla krzemowego, oni biorą cały wafel i robią z niego jeden gigantyczny procesor.
  • Moc: Ma 4 biliony tranzystorów (H100 ma „zaledwie” 80 miliardów). Posiada 900 000 rdzeni AI.
  • Zastosowanie: To nie jest karta, którą wsadzisz do serwera. To kompletny system dla wojska, firm farmaceutycznych czy do symulacji pogody. W specyficznych zadaniach bije klaster złożony z setek H100, bo nie ma opóźnień w przesyłaniu danych między kartami – wszystko dzieje się na jednym kawałku krzemu.

5. Google Trillium (TPU v6)

Google nie sprzedaje swoich chipów, ale właśnie ogłosił 6. generację swojego TPU (o nazwie kodowej Trillium).

  • Wydajność: Google twierdzi, że jest 4.7x szybszy od poprzednika (TPU v5e).
  • Cel: Google stworzył go specjalnie po to, żeby modele Gemini działały szybciej i taniej niż na H100 konkurencji. Jeśli używasz usług Google Cloud, to w praktyce korzystasz z czegoś, co w ich ekosystemie jest wydajniejsze niż H100.

Podsumowanie – Co jest „Królem”?

Na papierze i w testach laboratoryjnych: Nvidia B200 Blackwell. To absolutny potwór, który na nowo definiuje, co jest możliwe.

Jednak H100 wciąż jest „złotym standardem” dostępności. B200 jest jak najnowsze Ferrari, które dopiero wyjeżdża z fabryki w limitowanej liczbie, podczas gdy H100 to Porsche 911 – też super, drogie, ale już je widać na ulicach.

Ten artykuł powinien Ci dać sporo do myślenia, jeśli chodzi o przejmowanie się wszelkimi „bzdurami” politycznymi. Technologia idzie do przodu. Inzynierowie z Polski są i będą najlepsi a Wy młodzieży nie prześpijcie swojej szansy na bycie najlepszym.

Apel do polskiego Rządu! Twórzcie prawdziwe miejsca dostępu do technologii i rozwoju wynalazków! CITy niech staną się mocno strzeżonymi punktami wymiany technologicznej pomiędzy biznesem a nauką!

ZdrawIAm!
Mariusz Brandt

3 komentarze

  1. Skoro i tak to TSMC produkuje większość zaawansowanych chipów, to dlaczego Google w ogóle kupuje układy od Nvidii? Czy nie prościej byłoby po prostu zlecić TSMC wytwarzanie wyłącznie własnych procesorów, zamiast kupować chipy Nvidii powstające w tej samej fabryce? Tym bardziej że w obszarze AI Google w dużej mierze dogoniło lub nawet przegoniło OpenAI na własnych układach oraz jednocześnie zbudowało silny ekosystem aplikacji i urządzeń.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Related Articles